Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 081 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Lekturomania_2015_ZWYCIĘZCY

poniedziałek, 20 kwietnia 2015 22:31

 

 

gratulacje.png

 

 

 

    

Planeta Maniaka_Rozdział dodatkowy

 

               Następną planetą, którą odwiedził Mały Książę była planeta Maniaka Komputerowego - niewielka planetka w kolorze błękitu, na której mieściły się zaledwie cztery komputery. Przy pierwszym z nich siedział niski mężczyzna o długich brązowych włosach związanych w kucyk. Miał na sobie dość dziwny strój składający się z krótkich spodenek oraz bluzki – takiej, jaką noszą w komiksach super bohaterowie. Komputerowiec nawet nie zauważył przybycia Małego Księcia. Wpatrzony był w kolorowy monitor swojego komputera. Pozostałe trzy maszyny stały wolne i wyglądały tak, jakby od wieków nikt ich nie używał. Mały Książę miał dość ciągłego milczenia:

- Cześć- powiedział.

Mężczyzna wzdrygnął się i powoli odwrócił głowę.

- Cześć- odpowiedział, mrużąc oczy- Kim ty jesteś? - zapytał.

- Co robisz? - odpowiedział pytaniem

Mały Książę nie lubił odpowiadać na pytania, ale sam je chętnie zadawał:

- Ja zapytałem pierwszy!- oburzył się mężczyzna.

- Co robisz?- pytał uporczywie Mały Książę.

- Ratuję.

- Kogo?

- Ludzi w wirtualnym świecie.

- A co im się stało?- zapytał zaniepokojony Mały Książę.

- Zawsze coś im się dzieje. Na tym właśnie polega gra, żeby przejść do kolejnego etapu i nie odchodzić od komputera. To właśnie robię na co dzień. Jestem Maniakiem Komputerowym.

- Co robią Maniacy Komputerowi?

-Hmm...Maniacy Komputerowi robią to co ja, czyli całymi dniami grają na komputerach, ratują wirtualne światy i walczą z wirtualnymi potworami.

- Czy masz w tym wirtualnym świecie przyjaciół?- zaciekawił się Mały Książę.

- Oczywiście! Mam tu przyjaciół z całego świata. Z Anglii, Francji, Japonii, Polski oraz innych krajów.

- Ale przecież oni są daleko, nigdy ich nie widziałeś i nie możesz z nimi porozmawiać lub pobawić się.

- Kontaktuję się z nimi właśnie za pośrednictwem komputera, a zabawa… Eee... po co to komu?- powiedział Maniak.

- Jak to po co?- zdenerwował się Mały Książę - Zabawa jest najważniejszą rzeczą we wszechświecie, no może oprócz zachodu Słońca - wyznał.

- Czyli ty też uważasz, że nie potrafię zrobić niczego innego tylko siedzieć przed komputerem, tak?!- wykrzyczał Maniak

- Nie, ja wcale tak nie uważam! - bronił się Książę.

- Nie, kłam! Wszyscy tak uważają! Mówią o mnie za moimi plecami, a potem wyśmiewają się ze mnie! - krzyczał Maniak- Mówią, że nie potrafię robić nic więcej tylko grać w te niemądre gry, że boję się żyć prawdziwym życiem! - teraz krzyk Maniaka przeobraził się w płacz.

Mały Książę chciał go jakoś pocieszyć, ale nie wiedział jak...

- Hmm...- pomyślał- Dorośli są bardzo dziwni, a czasami ich zachowanie bywa bardzo smutne...

I odszedł, rozmyślając o tym, jakich to podczas swojej podróży spotkał już ludzi. Tym razem był to Maniak Komputerowy - taki podobny, a jednak inny od pozostałych...

 

Paulina Pawlik

 

 

____________________________________________________________

 

 

Planeta Artysty_Rozdział dodatkowy

           

          Największą planetę zamieszkiwał Artysta, ale co z tego, że największą?  I tak nie było na niej miejsca. Wszędzie były farby, pędzle i płótna. Ledwo co zmieścił się na niej Mały Książę. W końcu zdecydował się podejść do Artysty:

- Dzień Dobry – pozdrowił go, lecz nie uzyskał odpowiedzi - Dzień Dobry! –zniecierpliwiony wykrzyczał kolejny raz słowa powitania…

- O! Dzień Dobry! Przepraszam, nie zauważyłem Cię… Tak jak zresztą ty moich farb… Właśnie stoisz na czerwonej – upomniał go Artysta i ponownie zabrał się za malowanie.

Mały Książę zaczął wycierać swoje buty.

- Już są czyste! Nie jest Pan na mnie zły za tę farbę? – zapytał, ale Artysta znowu mu nie odpowiedział – Nie jest Pan zły? – zapytał jeszcze raz, był zdenerwowany.

Nastąpiła chwila ciszy. Artysta malował, a Książę patrzył.

- Haaalo! Słyszy mnie Pan? Jest Pan głuchy? – dziwił się.

- Och! Jeszcze tu jesteś? – rzekł, nie przerywając pracy.

- Tak – zirytował się Mały Książę.

- Czego chcesz? – odparł, ponieważ chciał się pozbyć chłopca.

- Dlaczego Pan na nic nie reaguje? – wciąż pytał, bo w zadawaniu pytań był najlepszy.

- Bo widzisz, teraz jestem tu i z tobą rozmawiam – przerwał na chwilę pracę – a jak maluję to jestem w moim świecie… WYMARZONYM ŚWIECIE!!!

- Naprawdę? Nauczy mnie Pan wchodzić do innego świata?

- Nie da się tego nauczyć – odparł Artysta.

- To co mam zrobić?! – Mały Książę zasmucił się trochę, że mu się to jednak nie uda.

- To trzeba poczuć, oddać się uczuciom, intuicji, każdy twój krok tam, będzie przechodził tu – powiedział i zaczął dalej malować.

Mały Książę zastanawiał się nad tymi słowami… Stał przed nim człowiek inteligentny i pełny pasji, kochał to, co robi i dał się temu pochłonąć. Widział inaczej – kolorami farb.

„On mógłby być moim przyjacielem, ale nie miałby dla mnie czasu…”: pomyślał i odszedł dalej. Teraz już patrzył inaczej na świat… nie tylko oczami.

 

 

Patryk Werajtis

 

 

                                                                                                                                       

 

 

 

 

Planeta Nieszczęśnika_Rozdział dodatkowy

 

 

               Kolejną planetą była planeta Nieszczęśnika. Mały Książę po wylądowaniu przyjrzał się jej dokładnie. Była o wiele większa od jego planety, lecz bardzo zarośnięta i zaniedbana. Mały Książę z trudem próbował ją obejrzeć, aby znaleźć kogoś, z kim mógłby porozmawiać. W końcu, choć było to bardzo trudne, spotkał gospodarza.                                                                                                                                                

- Dzień dobry – odparł uprzejmie Mały Książę.                                                                                   

- Kolejna osoba, która chce mnie skrzywdzić. Chce zranić moje uczucia… Jeżeli masz coś innego do załatwienia, to lepiej już idź – odburknął tamten.

 

- Co? – Mały Książę osłupiał. – Ach, przepraszam, jeżeli w jakikolwiek sposób pana skrzywdziłem. Nie wiedziałem, że jest pan zajęty.                                                                               

- Przestań się już męczyć z dogryzaniem mi. To boli.                                                                                  

- Ależ nie, ja nie przyszedłem niczego gryźć! Ja chcę się tylko zaprzyjaźnić.   

                                

- Zaprzyjaźnić? – zdumiał się Nieszczęśnik. – A co to da? Przecież już zniszczyłem sobie życie. 

 

- Jak pan sobie je zniszczył?                                                                                                                        

 - Przyjaźń mi nie pomoże. Nic mi nie pomoże. Jestem taki beznadziejny, taki bezużyteczny, taki niezdarny…                                                                                                                                            

- Jak pan sobie je zniszczył? – Mały Książę nie dawał za wygraną. - …taki tchórzliwy… Co mówiłeś? Ach, tak. Cóż, miałem kiedyś Gołębia. Trzymałem go codziennie w klatce. Jednak pewnego dnia…- Nieszczęśnik zaszlochał.                            

– Zapomniałem jej zamknąć i gołąb uciekł.                                                         

Chwila milczenia.                                                                                                                                                 

- I to tyle? Nic więcej? – nasz bohater zdębiał.                                                                                           

- Właśnie, nic więcej! – zapłakał Nieszczęśnik.                                                                                      

- Wiesz, to może była twoja wina, że twój Gołąb uciekł. Gdybyś nie trzymał go cały czas w klatce, to z pewnością by cię polubił.                                                Nieszczęśnik spojrzał na niego spode łba.                                                                                             

- Widzisz? Nawet nie chcesz mnie pocieszyć, tylko mnie krzywdzisz!                                                

- A dlaczego nie chcesz go poszukać? – Mały Książę wybrał najprostsze rozwiązanie.                                                                                                                                           

- A po co mi on? – burknął Nieszczęśnik. – Nie jest mi do niczego potrzebny! Ha! Sam też będę szczęśliwy. 

                                                                                

- Tylko, że nie jesteś szczęśliwy.                                                                       

Nieszczęśnik tym razem się zdenerwował.                                                                                     

- Jestem szczęśliwy! Zresztą, co może o tym wszystkim wiedzieć taki głupi dzieciak jak ty?                                                                                                                     

- Znam pewną Różę, i…                                                                                                                            

- Błagam, nie dobijaj mnie już więcej! – zawołał Nieszczęśnik i znów zaczął płakać. „Dorośli postępują czasami bardzo niezrozumiale”: pomyślał Mały Książę, kiedy wyruszył w drogę na następną planetę…

 

 

 

Aleksandra Piotrowska

 

 


Podziel się
oceń
13
1

poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  26 167  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O moim bloogu

myślę sobie, że...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 26167

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl