Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 082 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Passenger - All the Little Lights (2011)

poniedziałek, 08 czerwca 2015 22:38

 

passenger.png

 

 

 

All the Little Lights to trzeci album nagrany przez Mike’a Rosenberga. Jest to album szczególny i wyjątkowy, od pierwszych utworów emanujący niesamowitym klimatem. Od swoich poprzedników różni się dużo większym nasyceniem instrumentami dętymi, klawiszowymi i smyczkowymi.

Poprzednie albumy nie cieszyły się zbyt dużą popularnością, ten jednak stał się niezwykłym sukcesem. Pod koniec roku 2011 znajdował się na 19 pozycji najlepszych albumów w Wielkiej Brytanii.

Mike jest niepowtarzalnym wykonawcą. Każda piosenka stworzona przez niego, każdy napisany tekst ma w sobie fragment jego duszy. Passenger nie ma słabych utworów. Każdy z nich jest autentyczny i niepowtarzalny.
Słychać to od pierwszej piosenki, Things That Stop You Dreaming. W czasach, gdy promowani są celebryci, trudno jest pozostać pozytywnym. Trudno jest cieszyć się ze wszystkiego, co już posiadamy. Zawsze jest coś nieosiągalnego, cel lub rzecz, której nie jesteśmy w stanie posiąść. O tym właśnie opowiada ten utwór. Przy kilkukrotnym przesłuchaniu zauważymy, że każdy wers zaczyna się rzeczą, której narrator nie posiada. To jednak nic. W dalszej części uświadamia on nam, że zawsze mogło być jeszcze gorzej. Zawsze mogło brakować powietrza w płucach, zawsze mógłby być zakłamanym człowiekiem.

Utwór Wrong Direction jest nagrany jako piąty na albumie. Opowiada historię człowieka, który starzejąc się, staje się coraz bardziej cyniczny w stosunku do miłości... Będąc nastolatkami miłość jest dla nas najczystszym i najbardziej niewinnym uczuciem, sprawia, że czujemy motylki w brzuchu. Niestety, nic nie jest takie, jakie miało być. Relacje z bliską osobą zaczynają się "sypać". Motyle odlatują... Bohater po swoich nieudanych przygodach boi się odrzucenia jak i opinii wśród znajomych. Stara się być duszą towarzystwa, jednak jest szczęśliwy tylko na pozór. Szuka wymówek, byle tylko nie przeżyć raz jeszcze odtrącenia i rozstania.
Piosenka jest rytmiczna i szybko wpada w ucho. Kompozycja jest prosta, ilość instrumentów skromna w porównaniu do innych piosenek.

Album zamyka utwór Feather on the Clyde. Przez miasto płynie rzeka, która dzieli je na dwie części. Jedna część jest pełna rozrywki, druga zaś to samotnia. Bohater nie może złączyć się ze swoją ukochaną, gdyż rzeka jest zbyt szeroka, aby ją przepłynąć. Tak niektórzy interpretują tę piosenkę, bez zawiłych wywodów.
W tym prostym z pozoru tekście możemy doszukać się drugiego dna. Autor przyrównuje życie bohatera do piórka na rzece. Pojedynczo, jest ono bez znaczenia. Nie ma nadziei i sensu życia, jest słabe i opuszczone. Tak samo człowiek bez bliskich, jest opuszczony, popada w depresję. Mężczyzna narzeka na swój los, nie godzi się z nim.Jest jak piórko, które kiedyś było częścią majestatycznie latającego ptaka, a teraz płynie wzdłuż rzeki wbrew własnej woli. Uważa, że należy mu się coś lepszego, chociażby dach nad głową i ukochana osoba u boku. Wszystko stracił, pozostały mu tylko wspomnienia. To, że dalej myśli o swoich bliskich jest w niewielkiej części optymistycznym zakończeniem tej piosenki.

Album wywarł na mnie ogromne wrażenie, przy pierwszym odsłuchu każda piosenka po kolei stawała się moją ulubioną. W głosie Mike’a słychać dojrzałość i przeżycia. Instrumenty budują klimat i atmosferę i już po parunastu sekundach zapominam o innych czynnościach i oddaje się muzyce. Nie zauważam nawet, jak kończy się ostatni utwór. Autentyczność tekstów piosenek jest niepodrabialna.
Jest to album, który odmienił moje postrzeganie muzyki i świata. To jeden z niewielu elementów, które miały na mnie taki wpływ.
All the Little Lights poleciłbym każdemu, nieważne, jakiego gatunku muzycznego słucha.

 

 

Mateusz Konieczny


Podziel się
oceń
10
1

THE MIGRATION

poniedziałek, 20 października 2014 21:02

 

“THE MIGRATION”

                                                                                                 

 

Scale The Summit, jest to amerykański zespół wykonujący muzykę z pogranicza progresywnego metalu/”instrumental metalu”, założony w Houston w Teksasie, w 2004 roku i przypisany pod wytwórnię Prosthetic Records. Zespół ten czerpie inspirację z klasyków gatunku, takich jak: Cynic, Dream Theater czy Atheist. Jednak w kontraście do innych zespołów z metką owego gatunku nie mają w swoim składzie wokalisty i grają jedynie muzykę instrumentalną. Lecz kto potrzebuje linii wokalnej, kiedy sama tekstura instrumentalna jest czystą wirtuozerią pełną kunsztu i dojrzałej charakterystycznej kompozycji.

Krążek „The Migration”, wypuszczony 11 czerwca 2013 roku, zawiera dziesięć utworów o średniej długości około pięciu minut (to niewiele jak na muzykę progresywną). Zachwycił mnie on swoją innowacyjnością, specyficznym, zaawansowanym technicznie i pozytywnym brzmieniem. Odpowiada za to użycie odpowiednich progresji akordów i skal. Artyści stojący za tym (jest to moja subiektywna opinia) są „majstersztykiem” swego gatunku, wnoszą nieco świeżej bryzy i kreatywności na rynek muzyczny, który pełny jest „powtarzalnych szaraków”.

Na specjalne wyróżnienie zasługują smaczki ze słyszalnym wpływem jazzu, za które odpowiada miedzy innymi bas i gitara prowadząca, które z łatwością zauważy laik z zerowym pojęciem o stronie technicznej, nawet po pierwszym zetknięciu się z tą płytą.

Szczególnie przypadły mi do gustu trzy utwory. Znajdujący się na pierwszej pozycji „Odyssey”, który na samym starcie wprowadza w niezwykły klimat i atmosferę tytułowej odysei. „The Dark Horse”, zawierający  liczne zmiany tempa i momentami dysonans dźwięków, nie kolidujący jednak z resztą kompozycji. A także „The Traveler”, z początku brzmiący dość komicznie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, który idealnie sprawdza się jako zakończenie naszej „Migracji”.

Dzieło to oceniam jak najbardziej pozytywnie i wystawiam słuszną i w pełni zasłużoną siódemkę (w skali od 1 do 10 oczywiście).

 

Hybzybzy


Podziel się
oceń
6
0

Wiosna - ach, to Ty...

sobota, 22 marca 2014 21:57

 

Dzisiaj propozycja wiosenna i muzyczna zarazem -  utwór, który jako jeden z dziesięciu znalazł się na płycie zespołu PLATEAU  pt. „Projekt Grechuta”.  Premiera  tego albumu odbyła się  21 marca 2011 r.

Płyta zawiera piosenki  z repertuaru Marka Grechuty  w nowych aranżacjach, znacznie odbiegających od oryginalnych wykonań.

Patronat honorowy nad albumem objęła wdowa po Marku Grechucie, Danuta Grechuta.

 

Teledysk do tego utworu możecie obejrzeć poniżej .

Mamy nadzieję, że od dzisiaj aż do samego lata będziecie nucić słowa tej piosenki…

 

 


Podziel się
oceń
18
0

Hammerheart - recenzja płyty

środa, 29 stycznia 2014 11:05

 

 

Bathory jako zespół jest uznawany za legendę w świecie muzyki heavy metalowej. Wydając tytułową płytę „Hammerheart” w 1990 r., przyczynił się do powstania „folk/Viking” metalu, który przynajmniej przeze mnie jest uważany za najpiękniejszy gatunek muzyczny, jaki kiedykolwiek powstał. Album ten jak większa część dyskografii tej szwedzkiej formacji stworzonej przez świętej pamięci Thomas`aBörje Forsberg`a(Quorthon`a) wprowadza słuchacza w niezwykły klimat skutej lodem Skandynawii. Momentami można zatracić się w tym wszystkim i poczuć się wręcz uczestnikiem bitwy pomiędzy mieszkańcami nadbałtyckich ziem.

             Bathory w swojej twórczości z niezwykłą zręcznością obrazują folklor kultury nordyckiej i jej mitologię, jednocześnie dbając o to, by nie zostały zapomniane. Krążek ten jest jak podróż ku walce. Początkowo czuć panujący spokój jak na dryfującej po nordyckich wodach łajbie, lecz w pewnym momencie pojawia się potężne uderzenie przerywające pełne harmonii melodyczne tony, co daje poczucie dotarcia do celu, którym jest bitwa. Odpowiednio dopełniają to zgrabnie dodane w tle odgłosy walki (uderzenia stalowych mieczy, okrzyki bojowe wojowników). Mocne brzmienie podkreśla surowość i siłę, którą dysponują synowie północnych krain.

 Każdy utwór znajdujący się na tym wiekopomnym dziele jest niezwykle dobrze przemyślany i niepowtarzalny - co sprawia, że płyta ta nie nudzi odbiorcy po kilkukrotnym przesłuchaniu jej. Album ten jest przykładem geniuszu inwencji twórczej Thomasa „Quorthona” Forsberg`a. Tak jak wielu krytyków pozostaje mi jedynie nadać temu arcydziełu, zasłużoną lecz nadal nie wystarczającą ocenę 10/10.

Hammerheart jest jednym z tych albumów, który jest obowiązkowy dla osób doceniających prawdziwą sztukę.

 

Gabriel Zięba


Podziel się
oceń
13
0

poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  26 187  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

O moim bloogu

myślę sobie, że...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 26187

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl