Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 080 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

LEKTUROMANIA_praca konkursowa nr 6

wtorek, 10 stycznia 2017 18:20

 

INSTRUKCJA GŁOSOWANIA:

1. Zaglądacie na naszego bloga.

2. Czytacie zamieszczoną pracę konkursową.

3. Jeśli praca Wam się spodoba, klikacie.

4. Jeśli nie - czekacie na kolejną i znowu postępujecie wg instrukcji :)

 

 

 

Praca konkursowa nr 6

 

***

 

 

Po wielu dniach ciężkiej podróży Mały Książę dotarł na planetę, która cała pokryta była bujną, kolorową roślinnością, a wielkością przypominała ogromnego arbuza bądź dynię.
Książę był tak zmęczony, że od razu ułożył się do snu. Po kilku minutach obudziło go nerwowe kołysanie kwiatów, które coś między sobą szeptały.
- Co się dzieje moje drogie kwiaty? Jestem Mały Książę, nie bójcie się mnie, nic wam nie zrobię! - powiedział zdziwiony i zaspany zarazem chłopiec.
- Myślałyśmy, że przyszła florystka i chce nas ściąć... Bo wiesz, dowiedzieliśmy się od innych kwiatów, że mieszka tu taka kobieta... Młoda i piękna, jednak codziennie przychodzi w różne miejsca naszej planety i po kolei zrywa kwiaty, które potem są układane w bukiety! - powiedział jeden z hiacyntów, denerwując tym resztę pięknych kwiatków, które znów zaczęły panikować
- Cisza! - krzyknął Mały Książę - poszukam florystki i z nią porozmawiam, może jest jakaś rada na to, aby Was nie ścinała. Do zobaczenia!
I pognał przed siebie. Biegał wzdłuż  i wszerz, jednak dziewczyny nigdzie nie było. W końcu zauważył postać, która z każdym skłonem podnosiła kolejne kwiatki.
- Hej! Czekaj! Nie zrywaj! – wykrzyczał donośnym tonem chłopiec - Dlaczego to robisz?
- Jak się tutaj znalazłeś i kim jesteś? - wydusiła z siebie kobieta o uroczym uśmiechu i urzekającym wzroku.
- Przepraszam, powinienem się przedstawić... Nazywam się Mały Książę, podróżuję po różnych planetach. Tak z ciekawości. A wracając do mojego wcześniejszego pytania... Dlaczego obcinasz kwiaty?
- Ponieważ muszę robić bukiety... Dużo bukietów! - odpowiedziała florystka, unikając spojrzenia chłopca.
- Po co Ci te bukiety? Nie wystarczy Ci jeden.? Kwiaty są piękne nie tylko w bukietach... Chodźmy na spacer, oprowadzisz mnie po planecie! Tylko... Nie bierz nożyka, nie będzie Ci potrzebny! - powiedział wesoło Mały Książę i po chwili ruszyli na spacer.
Z każdym krokiem kwiaty zachowywały się tak, jak po przybyciu Małego Księcia... Nerwowo kołysały się na prawo i lewo, choć florystka nawet nie miała zamiaru ich zrywać. Podczas spaceru chłopiec rozmawiał z florystką:
- Po co Ci tyle bukietów? Przecież jesteś tutaj sama!
- Nie wiem... Od wielu lat obcinam kwiaty, aby robić bukiety. Ot tak, bez celu... Choć może po to, aby ładnie wyglądały? - powiedziała kobieta i zaczęła się zastanawiać...
- Przecież te kwiaty pięknie wyglądają, jak sobie po prostu rosną. Dzięki nim wszędzie jest pięknie i kolorowo. Po co to niszczyć? – odpowiedział Mały Książę.
Przespacerowali całą planetę dookoła.
Po długiej chwili namysłu florystka przeprosiła chłopca:
- Przepraszam, że ścinałam kwiaty, jednak myślałam, że będą lepiej wyglądać w bukietach. Myliłam się i od teraz nie będę już ścinała kwiatów, będę doceniała to, co posiadam.
- Nie mnie musisz przepraszać. Myślę, że na przeprosiny zasługują one - kwiaty, które wszystko mi powiedziały. Boją się Ciebie, są zdenerwowane i smutne, że zaraz przyjdziesz je ściąć, dlatego bardzo panikują.
- Ojej, nie wiedziałam, że tak bardzo są wystraszone - powiedziała dziewczyna i posmutniała...
- Przepraszam Was, moje drogie kwiaty! Już nigdy was nie tknę. Od dzisiaj będę Was pielęgnowała takie, jakie jesteście!

 

Mały Książę pozostał na planecie jeszcze przez kilka dni. Podziwiał różne rodzaje roślin. Okazało się, że w miejscu, gdzie kwiaty były wycięte, zaczęły rosnąć nowe, jeszcze piękniejsze i kolorowe kwiatki.

 

W końcu nadszedł dzień powrotu. Chłopiec pożegnał się już z florystką. Kobieta była bardzo wzruszona i wdzięczna, że przekonał ją do tego, że kwiaty są już  piękne wtedy, kiedy rosną i to w takiej ilości... Książę odleciał na swoją planetę. Przez długi, długi czas przypominał sobie tę podróż, którą na pewno zapamięta do końca swojego życia.

 

 

 

Jessica Otremba

 


Podziel się
oceń
9
1

Praca konkursowa nr 5

wtorek, 06 grudnia 2016 14:31

INSTRUKCJA GŁOSOWANIA:

1. Zaglądacie na naszego bloga.

2. Czytacie zamieszczoną pracę konkursową.

3. Jeśli praca Wam się spodoba, klikacie.

4. Jeśli nie - czekacie na kolejną i znowu postępujecie wg instrukcji :)

 

 

 

Praca konkursowa nr 5

 

 

 

Co będzie później?

 

 

 

Mały Książę wylądował na kolejnej planecie. Mieściło się na niej stare, zardzewiałe łóżko szpitalne z równie wykrochmaloną pościelą. Chłopiec podszedł bliżej i zobaczył Staruszka leżącego na łóżku.

 

 - Dzień dobry - rzekł Mały Książę.

 

 - Witaj, chłopcze - odparł Staruszek, miło uśmiechając się do niego.

 

 - Dlaczego Pan tutaj leży?

 

 - Tylko tu jest dla mnie miejsce, mój drogi - odpowiedział Dziadek.

 

 - A gdzie pańska rodzina? - zapytał ciekawy chłopiec. Starszy człowiek prychnął z nieskrywaną złością.

 

 - To właśnie oni mnie tutaj przynieśli - jego głos był wciekły, ale i smutny z tego powodu.

 

 - Dlaczego Ci to zrobili? - wypytywał dalej Mały Książę.

 

 - Jestem stary i schorowany. Teraz ludzie nie mają czasu dla siebie, a co dopiero dla innych - westchnął ciężko Staruszek, ale kontynuował - Dzieci do szkoły, starzy  do domu opieki. Po co się męczyć, skoro mogą zrobić to inni? - spytał retorycznie.

 

 - Ale to nie w porządku - oburzył się chłopiec - Jak oni mogą tak traktować własną rodzinę?

 

 - Ludzie nie pamiętają, co zrobiliśmy dla nich. Liczy się tylko to, że mogą się całkowicie oddać pracy - odrzekł zamyślony  Starzec - Ale w końcu oni nie będą wiecznie młodzi, a wtedy zobaczą, jak to jest. Odejść w zapomnienie tylko dlatego, że jest więcej kłopotu niż pożytku. Jednak mimo wszystko to moja rodzina i kocham ją nawet, jeśli oni nie mają mnie w swoich sercach.

 

 - A co będzie z nimi później? - zapytał zaintrygowany Mały Książę - Kiedy oni też wylądują na innej planecie? Co wtedy?

 

 - Będą myśleć o własnym życiu, a właściwie to o pracy i biadolić, że ich spotkał taki los. Zanim dojdą do wniosku, że wcale nie są lepsi od innych, ich życie dobiegnie końca. Tak jak wszystko w naszym świecie.

 

 - A co Ty tu robisz całymi dniami? - spytał chłopiec.

 

 - Wspominam swoje życie - Staruszek zamglonym wzrokiem patrzył na coś za plecami Małego Księcia - W młodości nie liczyłem się za starością, nie dotyczyło mnie to. Po prostu żyłem chwilą. Jak każdy popełniłem parę błędów, ale dopiero teraz zdałem sobie z tego sprawę - Dziadek posmutniał - Żałuję, że dopiero teraz, kiedy jestem na łożu śmierci, widzę błędy przeszłości.

 

 - Nie boisz się śmierci? - padło kolejne pytanie chłopca.

 

 - Kiedyś owszem. " By móc żyć szczęśliwie, bardzo ważne jest, by przezwyciężyć lęk przed śmiercią..." Mnie się to udało, nie boję się śmierci, ale za to boję się samotności i zapomnienia. Niestety, w końcu i tak nie będą o mnie pamiętać - ziewnął wyraźnie zmęczony - A teraz wybacz, ale muszę już kończyć tę rozmowę. Żegnaj - zakończył z uśmiechem na twarzy.

 

 - Żegnaj - odpowiedział Mały Książę. Tak właśnie zakończyła się kolejna przygoda Małego Księcia.

 

 

 

Natalia Wójcik

 


Podziel się
oceń
14
2

Praca konkursowa nr 4

poniedziałek, 21 listopada 2016 21:06

 

INSTRUKCJA GŁOSOWANIA:

1. Zaglądacie na naszego bloga.

2. Czytacie zamieszczoną pracę konkursową.

3. Jeśli praca Wam się spodoba, klikacie.

4. Jeśli nie - czekacie na kolejną i znowu postępujecie wg instrukcji :)

 

 

 

Praca konkursowa nr 4

 

 

 

 

Kontynuacja Małego Księcia

 

 

Rozdział 28

 

 

Minęło już trochę czasu odkąd widziałem mojego małego przyjaciela. Nie mam pojęcia, gdzie teraz przebywa. Codziennie zadaję sobie dużo pytań na ten temat: Czy Mały Książę wrócił do swojej róży? Czy odwiedził jeszcze inne planety? Czy ma zamiar wrócić na Ziemię? Zdaję sobie sprawę, że możliwe jest, iż nie otrzymam odpowiedzi na te pytania. Jednak nadal mam nadzieję, że kiedyś zobaczę jego cudowną twarzyczkę i złote włosy...

 

    Wczoraj moje marzenie, może nie do końca, ale się spełniło. Dostałem wiadomość przesłaną w kawałku korzenia baobabu. Trudno mi było ją odczytać, ponieważ nie była napisana, tylko narysowana sadzą z wulkanu. Przynajmniej mam takie wrażenie. Wieczorem męczyłem się, żeby ją odczytać, ponieważ nie mam tak wielkiej wyobraźni jak Mały Książę. Z rysunków wynikało, że mój mały przyjaciel odwiedził jeszcze jedną planetę.

 

   Mały Książę wracając na swoją asteroidę, po drodze natknął się na jeszcze jedną planetę, którą postanowił odwiedził. Znajdowało się na niej mnóstwo złotych monet i nie było widać podłoża. Chłopiec wylądował na niej i serce podeszło mu do gardła, kiedy nagle pieniądze zaczęły się ruszać. Okazało się, że to kolejny dorosły - Bogacz.

 

- Dzień dobry - powiedział mile Mały Książę, patrząc na starca trzymającego kilka złotych monet w ręce.

 

- Dzień dobry - powiedział od niechcenia bogacz.

 

- Po co ci tyle pieniędzy? - zapytał zaciekawiony chłopiec.

 

- Po to, abym mógł sobie wszystko kupić, nie tak jak ci biedacy, których na nic nie stać - odpowiedział dumnie, poruszając monetami w dłoni.

 

- Kto to jest biedak?

 

- To osoba, której wszystkiego brakuje i ma mniej ode mnie - wychwalał się starzec z brodą do pasa.

 

- Ja mam mniej od ciebie i niczego mi nie brakuje, mam swoje wulkany, przyjaciela Lisa, pilota i kochaną Różę. Nie jestem biedny! - odpowiedział podenerwowany Mały Książę.

 

- Wiesz, skąd mam tyle monet? - zapytał Małego Księcia.

 

- Nie, i chyba nie chcę wiedzieć - odwrócił się i chciał już odejść, jednak bogacz go zatrzymał.

 

- Każdy kto tu przychodzi, musi dać mi coś w prezencie, abym go wypuścił – oznajmił.

 

- Niby co mam ci dać? - powiedział Mały Książę znudzony już tą rozmową.

 

- Coś dla ciebie ważnego - stwierdził zaciekawiony, co dostanie.

 

Mały Książę nie miał nic wartościowego i nie wiedział, co mógłby mu dać. Zastanowił się przez chwilę i powiedział:

 

- Mogę zostać twoim przyjacielem, ale musisz się postarać.

 

- Nigdy nie miałem przyjaciela - zasmucił się bogacz.

 

-Teraz już go masz, możesz mi zaufać, ale ja nie wiem, czy mogę zaufać tobie - powiedział chłopiec zaciekawiony odpowiedzią.

 

- Jak mogę ci udowodnić, że możesz mi zaufać? - zapytał pospiesznie starzec.

 

- Czy kiedy jeszcze raz tutaj przybędę i będę potrzebował twojej pomocy bez zastanowienia pomożesz mi? - zapytał Mały Książę.

 

- Myślę, że tak - powiedział skromnie starzec.

 

- Trzymam cię za słowo, jak go dotrzymasz będę ci ufał - uśmiechnął się Mały Książę - do zobaczenia!

 

- Do zobaczenia przyjacielu!

 

Mały Książę odleciał, wrócił na swoją planetę, ciesząc się, że w końcu zobaczy swoją Różę.

 

    Na ostatnim rysunku widziałem Małego Księcia siedzącego na swoim wulkanie i Różę uśmiechającą się do zachodu słońca. Te rysunki wiele dla mnie znaczą, a teraz mam przynajmniej pewność, że mój mały przyjaciel jest bezpieczny i szczęśliwy.

 

 

 

Aleksandra Kopica

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
16
2

PRACA KONKURSOWA nr 3

wtorek, 15 listopada 2016 21:51

 

INSTRUKCJA GŁOSOWANIA:

1. Zaglądacie na naszego bloga.

2. Czytacie zamieszczoną pracę konkursową.

3. Jeśli praca Wam się spodoba, klikacie.

4. Jeśli nie - czekacie na kolejną i znowu postępujecie wg instrukcji :)

 

 

 

PRACA KONKURSOWA nr 3

 

 

 

Zatańczysz ze mną ?

 

 

 

Wędrując po Wszechświecie, Mały Książę marniał w oczach. Podróże bardzo go męczyły, niestety nie miał gdzie odpocząć. W promieniu najbliższych kilometrów nie było widać żadnej planety. Nagle Mały Książę usłyszał głośny świst, dokładnie koło niego przeleciała kometa. Chłopiec przyspieszył, zrównał się z nią i wylądował. Nareszcie mógł odpocząć. Kometa była piękna i delikatna, niesamowite, że to Wszechświat ją stworzył. Mały Książę postawił na niej pierwszy krok i usłyszał cichy zgrzyt.     "Niewiarygodne. Ta kometa została stworzona z luster" - pomyślał.

 

- Witaj - dobiegł go głos znikąd.

 

- Witaj - odpowiedział.

 

- Zatańczysz ze mną?

 

- Kim jesteś? - zapytał Mały Książę.

 

- Zatańczysz ze mną? - usłyszał ponownie pytanie.

 

- Jestem Małym Księciem - powiedział niepewnie.

 

- Mały Książę, zatańczysz ze mną?

 

- Wiesz, ja nie umiem tańczyć.

 

- Och, to nic trudnego, nauczę cię.

 

- Ale... kim jesteś?

 

Rozległ się cichy brzdęk i tuż przed Małym Księciem pojawiła się dziewczynka mniej więcej jego wzrostu. Była ubrana w różową sukienkę, a na nogach miała baletki. Wyciągnęła do niego rękę i powiedziała:

 

- Jestem Róża.

 

- Róża? - Mały Książę zdziwił się. - Na swojej planecie mam różę.

 

- Naprawdę?

 

- Tak, ale ona jest kwiatem. Czerwonym i ma kolce.

 

- Ja nie jestem kwiatkiem, jestem baletnicą - powiedziała niepewnie dziewczynka.

 

- Widzę.

 

Po raz pierwszy od wielu dni Mały Książę nie wiedział, co powiedzieć. Róża znów podała mu rękę, tym razem w innym geście.

 

- Zatańczysz ze mną?

 

Mały Książę odwzajemnił uścisk dłoni i niepewnie ruszył w jej stronę. Zaczęli tańczyć.

 

- Świetnie ci idzie - pochwaliła chłopca Róża.

 

Mały Książę nie odezwał się. Patrzył na dziewczynę jak zaczarowany.

 

- Ty... błyszczysz - rzekł chłopiec i zatrzymał się raptownie.

 

Róża naprawdę błyszczała, lecz nie długo, bo w chwili, w której Mały Książę zatrzymał się jej blask też ustał. Chłopiec poczuł, że zrobiło się cieplej, a kometa zaczęła przyspieszać.

 

- Co się dzieje?

 

- To kometa. Komety spalają się, a ich części spadają w różne miejsca Wszechświata.

 

- Czy twoja kometa właśnie zaczyna się spalać?

 

- Owszem. Musisz uciekać, Mały Książę.

 

- A ty? Co z tobą?

 

- Ja muszę zostać na mojej komecie. Czy gdyby twoja planeta miała się spalić, zostawiłbyś ją? Zostawiłbyś swoją Różę?

 

- Nie - odrzekł Mały Książę.

 

- Idź - powiedziała dziewczynka.

 

Mały Książę poczuł, że pod jego stopami robi się coraz to goręcej.

 

- Do widzenia - powiedziała cicho Róża.

 

- Do zobaczenia - odpowiedział Mały Książę.

 

Odchodząc, chłopiec widział jak spala się kometa Róży. Był to bardzo smutny widok. Jej kometa pomknęła w kierunku Ziemi, a Mały Książę choć wiedział,  że dziewczynka nie ma szans przeżyć upadku, zastanawiał się, czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy. W całej egzosferze przez parę sekund roznosił się cichy, słodki głos : " Dziękuję, Ci za mój ostatni taniec."

 

 

 

Paulina Pawlik

 

 


Podziel się
oceń
112
2

PRACA KONKURSOWA nr 2

wtorek, 08 listopada 2016 14:39

 

 

INSTRUKCJA GŁOSOWANIA:

1. Zaglądacie na naszego bloga.

2. Czytacie zamieszczoną pracę konkursową.

3. Jeśli praca Wam się spodoba, klikacie.

4. Jeśli nie - czekacie na kolejną i znowu postępujecie wg instrukcji :)

 

 

 

PRACA KONKURSOWA nr 2

 

 

Monotonność

 

Pewnego dnia Mały Książę postanowił ponownie wyruszyć w podróż. Uznał, że celem jego krótkiej wyprawy będzie planeta, którą niedawno zauważył. Była mniejsza niż Ziemia, ale większa niż jego własna. Chciał zobaczyć, co się na niej znajduje i kogoś poznać. Przypomniał sobie planetę Pijaka i miał nadzieję, że po tej podróży nie będzie czuł takiego smutku, jak po tamtej.

            Jak co dzień rano posprzątał planetę: podlał różę, wyczyścił wulkany oraz powyrywał parę krzaków baobabów. Po wszystkich czynnościach zaczął rozmyślać o tym, co może znaleźć na nieznanej dotąd planecie. Chciał od razu wyruszyć, ale postanowił wziąć ze sobą baranka, którego dostał od człowieka z Ziemi. Pogrążył się w marzeniach i siedział tak przez kilka minut aż zauważył, że dzień skłania się ku końcowi. Następnego dnia, posprzątał planetę, wziął baranka, na koniec pożegnał się z różą i był już gotowy do drogi.    

            Kiedy przybył na planetę, poczuł coś bardzo miękkiego i śliskiego pod stopami. Spojrzał w dół i bardzo się zdziwił, widząc kartki, które wyglądały, jakby pochodziły z książek. Rozejrzał się wokół siebie. Kilka metrów przed sobą zobaczył tabliczkę z narysowaną strzałką, według której miał iść prosto przed siebie. Co kilkadziesiąt kroków natrafiał na kolejne strzałki. Po pięciu takich strzałkach w końcu zauważył w oddali budynek. Był szczerze zdziwiony, ponieważ uważał, że planeta ta była o wiele mniejsza. Podszedł powoli do drzwi i zapukał. Nikt mu nie odpowiedział. Złotowłosy chłopczyk był bardzo ciekawy, co może znajdować się w środku, więc nie krępując się, wszedł do środka. Pomyślał sobie: „Przecież zapukałem. Nie mam się, czego wstydzić”. To pomyślawszy, otworzył wielkie, drewniane drzwi z wyrzeźbionymi na nich winoroślami i przestąpił próg. W środku było wiele regałów, które były drewniane i rzeźbione w podobny sposób, co drzwi, ale to nie regały przyciągnęły uwagę księcia, a masywne książki, które na nich leżały. Dużo z nich wyglądało na spłowiałe i stare. Kiedy pooglądał całe pomieszczenie, zauważył coś na kształt biurka w centralnej części budynku. Nie było do końca widać czy to na pewno biurko, ponieważ wszędzie wokół leżały książki. Chłopiec podszedł do biurka i gdy wyciągnął rękę, aby dotknąć ksiąg, usłyszał za sobą głos:

 - Nie dotykaj! Wszystko musi być w tym miejscu, w którym jest, inaczej cały mój wysiłek pójdzie na marne.

Złotowłosy obrócił się w stronę głosu i jego oczom ukazała się niska kobieta. Miała poszarzałe włosy upięte w niechlujny kok, a na nosie okulary z grubymi oprawkami. Książę zrobił zdziwioną minę i spytał:

- Kim pani jest? I co to za miejsce?

Kobieta uśmiechnęła się pobłażliwie i odpowiedziała.

 - Jesteśmy w największej bibliotece w całym wszechświecie. Są tu książki z każdego zakamarka świata. Kim ja jestem? Jestem osobą, która się tymi wszystkimi skarbami opiekuje.

Chłopczyk uśmiechnął się.

 - To chyba nie jest bardzo trudna praca, prawda?

Bibliotekarka zwróciła wzrok w stronę swoich ukochanych skarbów. Po chwili namysłu odpowiedziała.

- Wydaje się być łatwa, ale codziennie muszę przeczytać przynajmniej pięć z nich, aby nie zostały zapomniane, ponieważ wtedy zamieniają się w pył, a ich mądrość znika. Może na pierwszy rzut oka wydaje się być to przyjemne, ale to bardzo wielka odpowiedzialność. Wyobrażasz sobie, co by się stało gdybym zaniedbała książkę o pielęgnowaniu roślin? Wszyscy zapomnieliby jak zajmować się kwiatami. Z przyjemnością jeszcze bym z tobą porozmawiała, ale przeczytałam dzisiaj dopiero jedną książkę, więc, jak zapewne rozumiesz, muszę usiąść i zacząć czytać kolejną.

Mały Książę był pełen podziwu, że ktoś tak bardzo poświęca się dla innych. Z ciekawości zapytał:

- A kiedy już pani przeczyta te książki, to, co pani robi?

Kobieta spojrzała na niego zdziwiona.

 - Jak to, co? Czytam kolejną. I tak cały czas. Jak skończę jedną, to zaczynam drugą, a jak skończę drugą, to zaczynam trzecią. Rozumiesz?

Chłopiec pokiwał głową, odwrócił się i wyszedł z biblioteki. W drodze powrotnej pomyślał „Dorośli są bardzo dziwni, czasami tak bardzo wierzą w swoje idee, że zapominają o innym życiu. Co mi da przeczytanie książki o pielęgnacji kwiatów, skoro nie mam czasu, aby je choćby posadzić. Chyba nigdy ich nie zrozumiem”.

Potrząsnął głową. Kiedy wrócił na swoją planetę, usiadł na krześle i popatrzył na zachód słońca, w duchu ciesząc się, że nie jest dorosły i ma swoją różę, swojego baranka oraz swoją małą, kochaną planetę.

 

Wiktoria Bambynek


Podziel się
oceń
43
3

poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  26 159  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

O moim bloogu

myślę sobie, że...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 26159

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl